czwartek, 3 listopada 2016

Analiza techniczna głównych indeksów - listopad 2016

Indeks S&P500 - interwał W1

















Po przekroczeniu decydującego oporu na poziomie 2120 – 2130 punktów indeks S&P500 zanotował nowe historyczne szczyty na poziomie 2191 punktów. Wszystko wskazuje na to, że jest to szczyt fali B w korekcie pędzącej. Po osiągnięciu tego oporu spodziewałbym się wystąpienia korekty spadkowej w ramach fali C.Wielkość tej korekty może być równa wielkości poprzednich korekt (z lat: 2011, 2015, 2016) zaznaczonych na wykresie kolorem pomarańczowym (równość korekt) Spadki do poziomu 1880 – 1890 punktów pozwoliłoby na przetestowanie długoterminowej linii trendu wzrostowego. Po osiągnięciu tych poziomów spodziewałbym wejścia rynku w ostatni etap długoterminowej hossy w ramach fali nr. 5. Powinien on trwać około 2.5 roku, a więc szczytu spodziewałbym się w 2019 roku.

Dla przypomnienia: Korekty pędzące występują najczęściej w silnych trendach. W tego rodzaju korekcie koniec fali B znajduje się powyżej początku fali A. Natomiast fala C jest na tyle krótka, że kończy się pomiędzy końcem fali A, a końcem fali B. Najczęściej do zakończenia fali C dochodzi nieco poniżej połowy długości fali B w przypadku trendu wzrostowego.

Indeks DAX – interwał W1


Główny niemiecki indeks DAX znajduje się w fali 4 długoterminowego ruchu wzrostowego zapoczątkowanego w roku 2009. Dna fali 4 spodziewałbym się na poziomie 8400 punktów (minima z 2014 roku), bądź też w okolicy 8000 punktów gdzie przebiega linia trendu wzrostowego. Po osiągnięciu tych poziomów spodziewałbym wejścia rynku niemieckiego w ostatni etap długoterminowej hossy w ramach fali nr. 5. Powinna ona trwać około 2.5 roku, a więc szczytu spodziewałbym się w 2019 roku.

Indeks WIG20 – interwał W1

Polski indeks WIG20 pozostaje w długoterminowym kanale spadkowym. Jego dolne ograniczenie wypada w okolicy 1530 – 1550 punktów. Nieco wyżej bo na poziomie 1580 punktów znajduje się równość korekt (zaznaczone na wykresie pomarańczowym prostokątem). Moim zdaniem do właśnie w okolicy tych poziomów powinniśmy zanotować dno i rozpocząć nową hossę na głównym polskim indeksie.

Analiza została sporządzona dla Investio.pl

czwartek, 22 września 2016

Analiza techniczna głównych indeksów

Indeks WIG20 – interwał W1

Polski indeks WIG20 pozostaje w długoterminowym kanale spadkowym. Jego dolne ograniczenie wypada w okolicy 1540 – 1550 punktów. Nieco wyżej bo na poziomie 1580 punktów znajduje się równość korekt(zaznaczone na wykresie pomarańczowym prostokątem). Moim zdaniem do właśnie w okolicy tych poziomów powinniśmy zanotować dno i rozpocząć nową hossę na indeksie WIG20, jak i na pozostałych rynkach wschodzących czy też surowcach.

Indeks S&P500 – interwał W1

Po przekroczeniu decydującego oporu na poziomie 2120 – 2130 pkt. indeks S&P500 zanotował nowe historyczne szczyty na poziomie 2191 punktów. Wszystko wskazuje na to, że jest to szczyt fali B w korekcie pędzącej. Po osiągnięciu tego oporu spodziewałbym się wystąpienia korekty spadkowej w ramach fali C. Wielkość tej korekty może być równa wielkości poprzednich korekt (z lat: 2011, 2015, 2016) zaznaczonych na wykresie kolorem czerwonym. Spadki to poziomu 1860 – 1890 pkt. pozwoliłoby na przetestowanie długoterminowej linii trendu wzrostowego.

Dla przypomnienia: Korekty pędzące występują najczęściej w silnych trendach. W tego rodzaju korekcie koniec fali B znajduje się powyżej początku fali A. Natomiast fala C jest na tyle krótka, że kończy się pomiędzy końcem fali A, a końcem fali B. Najczęściej do zakończenia fali C dochodzi nieco poniżej połowy długości fali B w przypadku trendu wzrostowego.

Indeks DAX – interwał W1


Główny niemiecki indeks DAX znajduje się w fali 4 długoterminowego ruchu wzrostowego zapoczątkowanego w roku 2009. Korekcyjna fala nr. 2 zniosła 61.8% fali nr.1. Jeśli korekcyjna fala nr. 4 miałaby również znieść 61.8% fali nr. 3 to dołek powinien wypaść w okolicy 7800 punktów. To właśnie spadek do tego poziomu pozwoliłby indeksowi przetestować długoterminową linię trendu wzrostowego, poprowadzoną przez dołki z roku 2009 i 2011. Na poziomie 7800 punktów znajduje się również równość, zaznaczona na wykresie czerwonym prostokątem. Z tego miejsca powinniśmy rozpocząć ostatni falę hossy rozpoczętej w roku 2009, w ramach fali 5. Powinna ona trwać 1.5 – 2.5 roku.


Artykuł został napisany dla portalu - investio.pl


Dawid Kluska

Na koniec przypomnienie, iż wszelkie artykuły na blogu włącznie z powyższym są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715).

niedziela, 28 sierpnia 2016

Podejście kontrariańskie na rynkach finansowych


Żyjemy w świecie, który pędzi do przodu w niesamowitym tempie oraz karmi nas niewyobrażalnie wielką liczbą informacji. Chcąc pozostać kreatywnym nie wystarczy nadążać za głównym nurtem – trzeba snuć różne scenariusze o przyszłości i w odpowiednim czasie na to reagować. Takie działania wbrew opinii większości, bądź też wbrew głównemu trendowi znane są jako podejście kontrariańskie, które opiera się na kwestionowaniu panujących reguł, zasad i sposobów myślenia. W odniesieniu do rynków giełdowych czy walutowych opiera się ono na założeniu, iż tłum ma skłonność do przesady i w efekcie, większość bardzo często nie ma racji. Inwestorzy zachęceni wzrostami prześcigają się w zakupie akcji i bagatelizują przy tym ryzyko. Prowadzi to do sytuacji, w której ceny akcji na giełdach znacznie przekraczają ich realną wartość. To z kolei wywołuje bańkę spekulacyjną, która nagle pęka i powoduje gwałtowne spadki, a co za tym idzie - straty. Giełda rządzi się emocjami, a humory inwestorów potrafią szybko popadać z jednej skrajności w drugą. Wzrostom na giełdzie zazwyczaj towarzyszy niepewność, a największy optymizm pojawia się przy końcu fal wzrostowych. Kiedy niepokój znika i na giełdzie jest zbyt dużo optymistów, najpewniej zapełnili oni już swoje portfele i czekają na profity. W niedalekiej przyszłości może zatem zabraknąć kapitału i chętnych do kupna, co sprowokuje spadek cen. Gdy na rynku natomiast panuje panika, wystraszeni inwestorzy hurtowo pozbywają się akcji, a przy dnie pojawia się skrajny pesymizm. Kiedy zaczyna brakować podaży, odradzający się na niskich poziomach popyt będzie zmuszony do podniesienia cen, a być może okaże się, że zmienił on dotychczasowy długoterminowy trend spadkowy na wzrostowy.

Teorię działania wbrew opinii większości pierwszy raz sformułował Humphrey Neill. Ogólnie przyjęte jest, że tłum się myli w głównych punktach zwrotnych.
W tym miejscu posłużę się przykładem, który został opisany przez Martina J. Pringa w książce pt. “Psychologia inwestowania”.


“Zadaniem zwolennika działania wbrew opinii większości jest znalezienie pozytywnych aspektów tych grup akcji, które są w niełasce, i odwrotnie. Dobrze pamiętam artykuł na temat akcji towarzystw naftowych, który ukazał się w prasie finansowej na początku lat osiemdziesiątych. W tym czasie ropa naftowa miała same plusy: limitowanie dostaw i wzrost zapotrzebowania na całym świecie. Wszystkie atuty były wymienione w artykule. Trudno było nie wierzyć, że ceny akcji spółek naftowych znacznie wzrosną. Jak się okazało, był to szczyt ich notowań na wiele lat. Należało poszukać przeciwnych argumentów, ponieważ optymistyczne były już uwzględnione w cenach. Jeżeli jakiś argument pojawia się w popularnej prasie, możesz być pewien, że każdy, kto chciał dokonać zakupu, już to zrobił. Jest to moment, by spojrzeć na inny aspekt zagadnienia.”


Możliwe zejście ropy naftowej do zera


“Baryłka ropy naftowej za 10 dolarów? A może za darmo? Część analityków uważa, że to całkiem realne, bo koncernom będzie bardziej opłacało się oddać surowiec za darmo niż go magazynować.” - takie informacje były podawane w głównych mediach w połowie stycznia bieżącego roku (np. tutaj: tvn24bis.pl). Tak jak Martin J. Pring wskazał przykład z lat osiemdziesiątych, kiedy to główne media przedstawiały same optymistyczne prognozy dotyczące ropy naftowej, a tymczasem surowiec ten osiągnął szczyt notowań,  tak i na początku 2016 roku mieliśmy do czynienia z identyczną sytuacją, kiedy to w mediach powszechnie głoszono skrajne pesymistyczne prognozy, a kilka dni później ceny osiągnęły swoje długoterminowe dno. Sytuację tą przedstawiam na poniższym wykresie.

Ropa - W1.png


Działanie wbrew opinii większości nie jest nauką, lecz sztuką, ponieważ, wymaga od nas działania wbrew naturalnym instynktom, co może okazać się niezmiernie trudne. Na rynku nie ma dwóch identycznych sytuacji, nie możesz więc automatycznie zakładać, że jak wszyscy kupują, to ja zaczynam sprzedawać. Trzeba wiedzieć kiedy postępować przeciwnie niż tłum.

Chcąc praktykować działania wbrew opinii większości, musimy poznać te reguły i opracować sposób myślenia który pozwoli je pokonać. Oznacza to, że musimy podchodzić z dystansem do nagłówków w gazetach czy w wiadomościach TV i starać się dociec co się za nimi kryje. Jednak nie staraj się naginać faktów do swoich opinii, raczej wyrabiaj sobie opinię na podstawie faktów. Staraj się wymyślić jak najwięcej możliwych scenariuszy, szukaj alternatywnych rozwiązań. Jednym słowem, myśl samodzielnie!


Artykuł został napisany dla portalu Investio.pl

Dawid Kluska






poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Czy Abenomics działa?


Kiedy Shinzo Abe objął stanowisko premiera Japonii  26 grudnia 2012 r., ogłosił plan reform gospodarczych potocznie nazywanych planem “trzech strzał” (chodzi tutaj o odważną politykę monetarną, elastyczną politykę fiskalną i strategię wzrostu opartą na pobudzeniu inwestycji w sektorze prywatnym). Celem tych reform było wydobycie kraju z długotrwałej stagnacji gospodarczej zapoczątkowanej jeszcze na początku lat 90-tych. Abe po spektakularnym przejęciu władzy postanowił pójść na całość. Postanowił on wymienić dotychczasowego prezesa Japońskiego Banku Centralnego. Nowym prezesem został były przewodniczący Azjatyckiego Banku Rozwoju, H. Kuroda. Po objęciu stanowiska prezes Kuroda podjął się misji osiągnięcia 2-procentowego celu inflacyjnego w przeciągu dwóch lat, tym samym kończąc trwającą 15 lat deflację. W tym celu BoJ nie tylko zaczął skupować obligacje w tempie, które zaskoczyło resztę świata, ale wypłynął na nowe wody inwestując także za pośrednictwem funduszy ETF w akcje, co doprowadziło do wzrostu głównego japońskiego indeksu Nikkei o przeszło 150% w przeciągu dwóch lat. Efektem prowadzenia tego typu polityki monetarnej jest to, że obecnie ponad połowa wyemitowanych jednostek funduszy ETF jest w posiadaniu BoJ, a sam bank poprzez nie, jest w dziesięciu głównych akcjonariuszy spośród 90% firm z indeksu Nikkei. Agresywna polityka monetarna doprowadziła wprawdzie do wzrostu inflacji jednak wszystko to kosztem prawie trzykrotnie zwiększonego bilansu Banku Centralnego. To oczywiście nie był koniec luzowania w Japonii. 29 stycznia 2015 roku BoJ postanowił wprowadzić negatywne stopy procentowe, których implementacja weszła w życie z dniem 16 lutego. Powodem wprowadzenia NIRP (Negative Interest Rate Policy) jest osiągnięcie założonego przez Bank Japonii poziomu inflacji wynoszącego 2.0%. Kolejnymi założeniami politykami Abenomics jest oprócz luzowania ilościowego są duże wydatki sektora publicznego oraz reformy fiskalne i gospodarcze.

Kontrowersyjna polityka premiera Abe niespecjalnie działa. Firmy nie chcą podnosić płac, jakby bały się, że zyski są przejściowe. Nastroje w ostatnim czasie pogarszały się – zarówno w odniesieniu do producentów, jak i konsumentów. Ani odważna polityka monetarna, ani fiskalna, oparta na zwiększeniu inwestycji w projekty infrastrukturalne (w przeciwieństwie do lat 60 - tych, gdzie po takich zabiegach nastąpił znaczny wzrost PKB), nie potrafiła pobudzić gospodarki. Znacznie powiększył się za to deficyt budżetowy, co zmusiło rząd do zrezygnowania z części inwestycji ze względu na koszty.  Również, reformy sektora rolniczego, który chroniony jest protekcjonizmem rządu nie powiodły się. Wydatki gospodarstw domowych ani drgnęły odkąd premier Japonii, Shinzo Abe, wprowadził politykę zwaną Abenomics.  Łagodna polityka monetarna, w tym ujemne stopy procentowe nie sa w stanie zachęcić korporacji do inwestycji, gdyż musi wytworzyć się synergia pomiędzy łatwym pieniądzem i strategią wzrostu dla sektora prywatnego.

Podsumowując: Łagodna polityka monetarna prowadzona od kilku lat doprowadziła do wzrostu na rynku akcji oraz osłabienia jena, jednak był to tylko efekt krótkotrwały. Od blisko roku indeks Nikkei225 powrócił do spadków, a jen ponownie jest jedną z najmocniejszych walut świata. “Trzecia strzała” czyli tzw. reformy strukturalne mające rozruszać japońską gospodarkę nie doczekały się realizacji. Gdyby wszystkie trzy filary zostały użyte razem, a nie po kolei mogłyby osiągnąć lepsze efekty. Po trzech latach nierozważnej polityki monetarnej, szaleństw monetarnych oraz braku reform gospodarczych można stwierdzić, że tzw. Abenomika okazała się klęską. Mało tego, premier Abe pozostaje z innym zmartwieniem - gigantyczne zadłużenie gospodarki. Japoński dług publiczny znacząco zbliża się już do 250% PKB, co stanowi rekord wśród krajów rozwiniętych.


Inflacja w Japonii (1998 - 2016)



Dawid Kluska

środa, 27 lipca 2016

Nawiązanie współpracy z portalem Squber.com

Cześć,

Chciałbym Wam  oznajmić o nawiązaniu współpracy ze Squber.com. Portal ten zajmuję się głównie analizami dotyczącymi spółek giełdowych, głównie z polskiej Giełdy Papierów Wartościowych.   Moja aktywność na tym portalu będzie się głównie skupiać na pisaniu felietonów, podsumowań sesji czy też wybranych przeze mnie najciekawszych analiz fundamentalnych spółek giełdowych.  

W dniu wczorajszym umieściłem na łamach portalu swoją pierwszą analizę spółki Miraculum - producent kultowej jeszcze z poprzedniej epoki marki Pani Walewska. Zapraszam więc do odwiedzania i czytania moich tekstów i analiz ------> link: http://blog.squaber.com/author/dawid-kluska/

Pozdrawiam,

Dawid Kluska



wtorek, 19 lipca 2016

Co dalej z głównymi indeksami akcji?

W poniższej analizie przedstawię Wam alternatywny scenariusz dotyczący notowań głównych światowych indeksów. Wg mojej opinii scenariusz ten, może zostać zrealizowany w przypadku gdyby amerykańskie indeksy kontynuowały wzrosty, wyznaczając tym samym nowe historyczne szczyty. Analizę rozpocznę od głównego amerykańskiego indeksu S&P500.

Analiza indeksu S&P500 - interwał W1




Po przekroczeniu decydującego oporu na poziomie 2120 - 2130 pkt. indeks S&P500 powinien w średnim terminie zmierzać w kierunku 2210 - 2230 pkt. w ramach fali B w korekcie pędzącej. 
Po osiągnięciu tego oporu spodziewałbym się wystąpienia korekty spadkowej w ramach fali C.
Wielkość tej korekty może być równa wielkości poprzednich korekt (z lat: 2011, 2015, 2016) zaznaczonych na wykresie kolorem zielonym. Spadki to poziomu 1870 - 1890 pkt. pozwoliłoby na przetestowanie długoterminowej linii trendu wzrostowego. 

Dla przypomnienia: Korekty pędzące występują najczęściej w silnych trendach. W tego rodzaju korekcie koniec fali B znajduje się powyżej początku fali A. Natomiast fala C jest na tyle krótka, że kończy się pomiędzy końcem fali A, a końcem fali B. Najczęściej do zakończenia fali C dochodzi nieco poniżej połowy długości fali B w przypadku trendu wzrostowego.

Analiza techniczna indeksu DAX - interwał D1



Niemiecki indeks DAX pozostaje w długoterminowym kanale spadkowym. Najbliższe krótkoterminowe wsparcie wypada w strefie popytowej zlokalizowanej na poziomie 9750 - 9800 pkt. Po ewentualnym przetestowaniu wspomnianego wsparcia, możliwa jest kontynuacja średnioterminowych wzrostów z celem 10430 pkt. gdzie wypada górne ograniczenie długoterminowego kanału spadkowego lub też 10500 pkt. gdzie zlokalizowany jest znaczący średnioterminowy opór. W dalszym czasie spodziewałbym się kontynuacji spadków, zgodnie z długoterminowym trendem.

Analiza techniczna indeksu WIG20 - interwał D1



Główny polski indeks znacząco zbliżył się do górnego ograniczenia w średnioterminowym kanale spadkowym. W przypadku jego przebicia kontynuacja wzrostów jest możliwa w pobliże silnej strefy podażowej zlokalizowanej na poziomie 1850 - 1865 pkt. Dopiero pokonanie tej strefy może oznaczać, że długoterminowy dołek na WIG20 został już osiągnięty na początku roku i ponownie przetestowany pod koniec czerwca. W scenariuszu bazowym  opór na poziomie 1800 pkt. bądź też wspomniana silna strefa podażowa (1850 - 1865 pkt.) powinna powstrzymać siłę kupujących i doprowadzić do kontry  strony podażowej zgodnie z długoterminowym trendem spadkowym. Celem tych spadków powinno być nowe długoterminowe minimum o którym pisałem w tej analizie - link.

czwartek, 16 czerwca 2016

Czy to już panika? Przed nami jeszcze 10% - 12% spadki.

Analiza techniczna indeksu WIG20 - interwał W1


Najważniejszy polski indeks WIG20 pozostaje w długoterminowym kanale spadkowym. W okresie styczeń – kwiecień mieliśmy do czynienia z średnioterminową korektą w trendzie spadkowym. Znaczący opór zlokalizowany na poziomie 2000 pkt. powstrzymał szarżę byków. Od przełomu marca i kwietnia powróciliśmy do spadków.

Gdzie zatem możemy wypatrywać dna długoterminowego trendu spadkowego? Pomocna będzie tutaj równość korekt. Gdyby spadki zapoczątkowane w maju ubiegłego roku miałyby przybrać podobną formę jak te z okresu maj 2011 – maj 2012 to obecny dołek powinien wypaść na poziomie 1560-1570 pkt. w czerwcu bądź w lipcu. Siłę tego wsparcia potwierdza również dolne ograniczenie wspomnianego długoterminowego kanału spadkowego.
Analiza techniczna indeksu MWIG40 - interwał W1:

Indeks MWIG40 również pozostaje pod presją sprzedających. Biorąc pod uwagę bilans tegorocznej zwyżki, miejsca do realizacji jest sporo. Celem powinny być spadki do lokalnego wsparcia zlokalizowanego na poziomie 3200 pkt. Ewentualne przełamanie tej bariery popytowej może oznaczać pogłębienie spadków i test szczytu z 2011 roku. Oznacza to spadki do psychologicznego wsparcia zlokalizowane na 3000 pkt. W takim przypadku należy również zwrócić uwagę na równość korekt AB=CD.
Analiza techniczna indeksu WIG - interwał W1

Główny Warszawski Indeks Giełdowy (WIG) pozostaje w długoterminowym, szerokim kanale wzrostowym. Obecnie jego dolne ograniczenie wypada na poziomie 42 800 pkt. i jest wielce prawdopodobne, że wkrótce zostanie ono przetestowane. Teoretycznie z tego miejsca powinniśmy rozpocząć wzrosty w kierunku górnego ograniczenia wspomnianego kanału, co może oznaczać nowe szczyty hossy. Jednak biorąc pod uwagę analizę techniczną powyższych indeksów (WIG20 i MWIG40) spadki do poziomu 42 800 pkt. w przypadku indeksu WIG mogą okazać się niewystarczające. W takiej sytuacji możliwe jest zejście szerokiego WIG-u w kierunku psychologicznej bariery 40 000 pkt. To właśnie spadki do tego poziomu będą równe tym z roku 2011.
Podsumowując: Zgodnie z powyższą analizą trzech najważniejszych polskich indeksów powinniśmy się spodziewać kontynuacji spadków w średnim terminie, które mogą wynieść 10% - 12%.
Dawid Kluska
Na koniec przypomnienie, iż wszelkie artykuły na blogu włącznie z powyższym są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715).

środa, 8 czerwca 2016

Analiza głównych indeksów


Kontrakt na najważniejszy indeks z Wall Street wybił się na najwyższe poziomy w tym roku i znajduje się nieco ponad 20 punktów od historycznych szczytów. Za ostatnimi wzrostami nie idzie w parze wysoki wolumen transakcji co może świadczyć, że popyt jest dość słaby, ale podaż jeszcze nie wyszła przed szereg. Jak widać na wykresie zamieszczonym poniżej solidny opór wyznaczony jest właśnie w okolicach ostatnich historycznych szczytów (2130 pkt.) i to właśnie z tego miejsca spodziewałbym się rozpoczęcia długo wyczekiwanej korekty.

Analiza techniczna indeksu S&P500 - interwał W1:


Indeks S&P500 jest obecnie mocno wykupiony. Po ewentualnym przetestowaniu ważnego oporu przy historycznych szczytach oczekiwałbym rozpoczęcia większej korekty spadkowej. Zejście do głównej linii trendu (poprowadzonej przez dołki z roku 2009 i 2011), a więc do poziomu 1800 pkt. jest całkiem możliwe w średnim terminie. To właśnie w tych okolicach wypada również ważna strefa popytu, która już dwukrotnie w ostatnim roku powstrzymała siłę kupujących. Niewiele niżej w strefie 1730 pkt.  wypada również zniesienie 38.2% całego impulsu wzrostowego zapoczątkowanego w 2011 roku.  

Analiza techniczna indeksu DAX - interwał W1


Główny indeks niemiecki przez ostatni rok pozostaje zdecydowanie słabszy od indeksów amerykańskich. Rynki za oceanem, tak jak już wspominałem, zbliżają się do historycznych szczytów, natomiast indeks DAX pozostaje blisko 2000 pkt. poniżej swoich najwyższych notowań. Patrząc na bieżącą sytuacje, można się spodziewać w najbliższym czasie niewielkich wzrostów w kierunku górnego ograniczenia kanału spadkowego, który to wypada na poziomie 10600 pkt. W średnim terminie spodziewałbym się kolejnej fali wyprzedaży na tym indeksie. Celem tych spadków powinien być test głównej linii trendu wzrostowego (poprowadzona podobnie jak na indeksie S&P500 przez dołki z 2009 i 2011 roku). W pobliżu tych poziomów wypada również znaczące wsparcie poprowadzone przez szczyty z 2011 roku oraz dolne ograniczenie średnioterminowego kanału spadkowego. Podsumowując: Celem spadków może być szeroka strefa popytu zlokalizowana na poziomie 7650 - 7850 pkt.

Według mojej opinii tak duże spadki, mogą być spowodowane jakiś większym wydarzeniem fundamentalnym. Obecnie w grę wchodzi: dalsze spowolnienie w amerykańskiej gospodarce, ewentualny BREXIT, kolejne problemy w strefie euro (Grecja), bądź też słabnięcie chińskiego kolosa.

Analiza techniczna indeksu zmienności (VIX) - interwał W1


Analiza techniczna indeksu VIX wskazuje, że notowania po raz kolejny zbliżają się do znaczącego wsparcia zlokalizowanego w okolicach 14 pkt. Może to oznaczać, że w przypadku powrotu do wzrostów tego indeksu można spodziewać się wzmożonej zmienności.
W tym momencie należy przypomnieć, że VIX nie wskazuje kierunku ruchu indeksu S&P500, a jedynie jego siłę. Nie jest również prawdą, że indeks ten rośnie tylko podczas spadków na giełdach. Mierzy on jedynie zmienność cen, a ta może rosnąć zarówno podczas trendu wzrostowego, jak i spadkowego. Obecnie, możemy się jedynie domyślać, że gdy indeks VIX gwałtownie zawróci i zacznie rosnąć, to będziemy mieć najprawdopodobniej do czynienia ze spadkami na giełdach, ponieważ amerykański indeks S&P500 jest mocno wykupiony i w ostatnich kilku tygodniach nie było żadnej większej korekty spadkowej.
Dawid Kluska

Na koniec przypomnienie, iż wszelkie artykuły na blogu włącznie z powyższym są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715).

sobota, 28 maja 2016

Gdzie można się spodziewać dna na indeksie WIG20?


Nie jest zaskoczeniem, że dane z polskiej gospodarki kompletnie nie wpływają na notowania głównego polskiego indeksu akcji. Dane te okazały się ostatnio zdecydowanie powyżej oczekiwań, szczególnie produkcja przemysłowa, która wyniosła 6.0% r/r (kons. 3.4%) czy też stopa bezrobocia, która wyniosła 9.5% (kons. 10.00%). Wszystko wskazuje na to, że gospodarka naszego kraju podtrzymuje swoją siłę. Nie można natomiast powiedzieć tego o Giełdzie Papierów Wartościowych, gdzie jej czołowy indeks akcji zszedł ostatnimi czasy poniżej 1800 pkt. Jest to oczywiście sygnał kontynuacji spadków rozpoczętych pod koniec marca. W najbliższym czasie moga się pojawić kolejne czynniki prospadkowe np. nowa propozycja tak zwanej „ustawy frankowej”, którą w przyszłym tygodniu ma przedstawić Kancelaria Prezydencka. Tak jak w ubiegłym roku, czynnik polityczny ma zdecydowanie większe przełożenie na indeksy akcji niż czynnik ekonomiczny.

Gdzie można się spodziewać długoterminowego dna na indeksie WIG20?


Analiza techniczna indeksu WIG20 – interwał W1


WIG20 - W1.png



Najważniejszy polski indeks WIG20 pozostaje w długoterminowym kanale spadkowym. W okresie styczeń – kwiecień mieliśmy do czynienia z średnioterminową korektą w trendzie spadkowym. Znaczący opór zlokalizowany na poziomie 2000 pkt. powstrzymał szarżę byków. Od przełomu marca i kwietnia powróciliśmy do spadków.
Gdzie zatem możemy wypatrywać dna długoterminowego trendu spadkowego? Pomocna będzie tutaj równość korekt. Gdyby spadki zapoczątkowane w maju ubiegłego roku miałyby przybrać podobną formę jak te z okresu maj 2011 – maj 2012 to obecny dołek powinien wypaść na poziomie 1560-1570 pkt. pod koniec czerwca. Siłę tego wsparcia potwierdza również dolne ograniczenie wspomnianego długoterminowego kanału spadkowego.
Analiza techniczna indeksu WIG20 – interwał D1

Rodzimy indeks WIG20 pod koniec marca wybił się dołem z średnioterminowego kanału wzrostowego, aby w następnych dniach go ponownie kilkukrotnie przetestować. Pod koniec kwietnia mieliśmy  do czynienia z przełamaniem lokalnego wsparcia zlokalizowanego na poziomie 1865 – 1875 pkt. Obecnie odbiliśmy się od znaczącej strefy popytu zlokalizowanej przy 1785 – 1795 pkt.  Z tego miejsca mamy do czynienia z ruchem wzrostowym. Uważałbym jednak z pozycjami długimi, ponieważ ewentualne odbicie może mieć jedynie charakter cofnięcia się podaży na wyższe poziomy niż z pojawieniem się znaczącego popytu. Oporem pozostaje strefa 1865 – 1875 pkt. Natomiast zdecydowane wybicie się dołem ze wspomnianego wsparcia będzie dla mnie oznaczał początek scenariusza przedstawionego wyżej (nowe długoterminowe dno).
Dawid Kluska
Na koniec przypomnienie, iż wszelkie artykuły na blogu włącznie z powyższym są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715).


środa, 18 maja 2016

Jakie mogą być skutki ujemnej stopy procentowej?


Art. dla Investio.pl - link: Jakie mogą być skutki ujemnej stopy procentowe?


Wydarzenia, jakie zapoczątkowały w 2007 roku zaburzenia na amerykańskim rynku kredytów hipotecznych, a które szybko przybrały postać międzynarodowego kryzysu finansowego, skłoniły największe banki centralne świata do działań określanych jako niekonwencjonalne. Długotrwałe utrzymywanie stóp procentowych bliskich lub poniżej zera oraz masowe tworzenie pieniądza w celu zakupu papierów wartościowych na rynkach finansowych jest największym eksperymentem polityki monetarnej w historii świata.

Warto zauważyć, że w czasie wielkiego kryzysu lat 30. XX wieku, gdy deflacja przekraczała -5%, stopa dyskontowa Rezerwy Federalnej była obniżana stopniowo i osiągnęła swoje minimum w maju 1931 roku, gdy została ustalona na poziomie 1,5%. Z tego też powodu tematyka ujemnych stóp procentowych przykuwa coraz większą uwagę, skłaniając części analityków do twierdzenia, że żyjemy w nadzwyczajnych czasach, w których zależności ekonomiczne zostały przewrócone do góry nogami.

Pomimo tego w ostatnim czasie rośnie liczba banków centralnych, które zdecydowały się wprowadzić do swojego arsenału ujemne stopy, aby za ich pomocą zwiększyć akcję kredytową oraz wywołać ożywienie gospodarcze. Poza strefą euro ujemne stopy procentowe wprowadziły takie państwa, jak Japonia, Szwecja, Dania, Szwajcaria oraz ostatnio także Węgry.



W jakim celu banki centralne obniżają stopy procentowe?
Banki centralne obniżają stopy procentowe tylko wtedy, gdy spodziewają się recesji lub wstrząsów na rynkach finansowych. Uważają, że dzięki niższym stopom uda im się zwiększyć akcję kredytową, ustabilizować rynki, osłabić krajowe waluty, a dzięki temu wzmocnić popyt i zaufanie do gospodarki. Nigdy jednak w ponad 300 letniej historii banków centralnych, nie wystąpiła taka sytuacja aby obniżać stopy poniżej zera, tak jak to jest dzisiaj. Jednym z powodów dlaczego banki centralne zdecydowały się na tak drastyczny ruch jest oprócz spadku koniunktury gospodarczej, pogłębiająca się deflacja spowodowana m.in. bardzo niskimi cenami ropy naftowej.

Jakie mogą być skutki ujemnych stóp procentowych?

W teorii wyjątkowo niskie stopy procentowe przynoszą wiele korzyści – ułatwiają spłatę długów osobom prywatnym, firmom czy rządom. Pobudzają popyt, ponieważ zachęcają do inwestowania, skoro koszt kapitału jest niski, a także do zakupów trwałych dóbr konsumpcyjnych. Pomagają więc rozpędzić gospodarkę (następuje wzrost produkcji i spadek bezrobocia) czy też pobudzają inflację. W praktyce jednak polityka ujemnych stóp do tej pory przyniosła bardzo ograniczone efekty. Akcja kredytowa stoi w miejscu, ożywienie gospodarcze nie nadchodzi, a inflacji nie widać nawet na horyzoncie. Sytuacji tej nie zmieniają ani historycznie niskie stopy procentowe, ani zwiększenie tzw. “dodruku” czyli ilościowego luzowania.

Jakie mogą nastąpić skutki ujemnych stóp procentowych? 
Trudno tutaj o jednoznaczną odpowiedź, biorąc pod uwagę, że zostały one wprowadzone relatywnie niedawno, szczególnie jeśli chodzi o strefę euro czy też Japonię.

Natomiast tą niekonwencjonalną politykę monetarną można już analizować w krajach skandynawskich. W Danii czyli w pierwszym kraju który wprowadził ujemne stopy procentowe (2012 rok) oraz w Szwecji, objawiło się to m.in. wzrostem cen nieruchomości. Kredyt stał się tani albo prawie darmowy. Ceny domów wzrosły w ciągu ostatniego roku o kilkanaście procent i są już wyższe niż w przeddzień kryzysu z lat 2007 – 2009. Ten pęd może prowadzić właśnie do baniek spekulacyjnych na rynkach różnych aktywów, gdy zwiększony popyt powoduje szybki wzrost ich cen, który napędza dalsze wzrosty sam z siebie w myśl, że skoro coś rośnie, to może uda się kupić teraz i sprzedać w przyszłości drożej. Kolejnym przykładem jak ujemne stopy procentowe zniekształcają naturalne procesy rynkowe jest to, że niskie koszty obsługi kredytu umożliwiają niedochodowym firmom przetrwanie, zatem spowalniają proces „twórczej destrukcji”, czyli likwidowania nieefektywnych przedsiębiorstw i przesuwaniu kapitału do innego, bardziej produktywnego wykorzystania. Luzowanie ilościowe i ultraniskie stopy procentowe ułatwiają też gwałtowny wzrost deficytów budżetów i długów publicznych. Łatwe i mniej kosztowne zadłużanie się rządów zmniejsza ich skłonność do reform strukturalnych i ogranicza wzrost gospodarczy.

Dlaczego polityka ujemnych stóp procentowych trwa tak długo?

Obecna polityka pieniężna traci w miarę upływu czas swoją skuteczność, a siedem lat wyjątkowo luźnej polityki to według normalnych standardów bardzo długi okres. Największym jednak problemem akomodacyjnej polityki pieniężnej może być moment jej zakończenia. Z jednej strony wydaje się oczywiste, że polityka stóp procentowych bliskich zera kiedyś się skończy. Z drugiej jednak istnieje obawa, że jej zakończenie wywoła kolejną fazę recesji i dlatego banki centralne decyzję o wyjściu z obecnej polityki na razie odkładają (np. amerykański FED). Jeżeli stopy procentowe powrócą do „normalnego” poziomu, wiele krajów, które obecnie zadłużają się bardzo małym kosztem, będzie zmuszonych do gwałtownej konsolidacji swych finansów publicznych. Niestety, niekonwencjonalne metody polityki monetarnej przy kolejnych kryzysach staną się konwencjonalnymi, prowadząc do następnych kryzysów wraz z ich kosztami gospodarczymi.


autor: Dawid Kluska

Na koniec przypomnienie, iż wszelkie artykuły na blogu włącznie z powyższym są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715).


piątek, 6 maja 2016

Czy temat GREXIT-u ponownie przyciągnie uwagę inwestorów?

Art. dla investio.pl

Grecja w ostatnich miesiącach zeszła z pierwszych stron gazet, co jednak nie oznacza, że sytuacja gospodarcza się tam poprawiła. Uwaga mediów głównego nurtu została po prostu skupiona na referendum w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej (BREXIT). Jednak temat ewentualnego GREXIT-u, może w najbliższych dniach wrócić na tapet, ponieważ Atenom nie została przyznana kolejna transza pomocowa ze względu na spory pomiędzy MFW i Eurogrupą oraz braku wprowadzenia większości reform przez grecki rząd.

Jak idzie Grecji wprowadzanie reform?

Uzgodniony w sierpniu ubiegłego roku pakiet pomocy dla Grecji był związany z szerokim planem reform. Rząd zgodził się na naprawę systemu podatkowego, zmniejszenie rozbudowanej administracji publicznej czy też wprowadzenie szerokiego programu prywatyzacyjnego. Część z tych zobowiązań udało się wprowadzić, jednak największym wyzwaniem dla greckich władz jest ograniczenie wydatków emerytalnych. Temat ten budzi jednak najwięcej sprzeciwu greckich obywateli. To właśnie emerytury są kością niezgody i to one doprowadzają do protestów wielu grup społecznych.

Konflikt pomiędzy MFW a Eurogrupą
Premier Grecji wcale nie musi stać na straconej pozycji, ponieważ przedstawiciele MFW uważają, że w negocjacjach z Grecją należy przyjąć bardziej łagodne stanowisko również z tego powodu, że kraj ten jest obciążony kryzysem migracyjnym. Fundusz opowiada się też za redukcją długu, którą jego zdaniem powinny Grecji zaoferować rządy państw strefy euro.

Uważa on, że same oszczędności i wyrzeczenia prowadzą do zduszenia, a nie ożywienia gospodarki. Prawdopodobnie tylko poprzez umorzenie części długów Grekom, można pomóc wyjść im z obecnego kryzysu. W tej chwili dług ten wynosi prawie 180 proc. PKB i jest największy wśród państw UE. Problem w tym, że pożyczkodawcy ze strefy euro nie chcą się zgodzić na nominalne zredukowanie długu. Ostatni zastrzyk wsparcia międzynarodowej pomocy Ateny otrzymały kilka miesięcy temu. Jeśli wkrótce nie nastąpi wypłata kolejnej transzy środków pomocowych, krajowi zabraknie pieniędzy, bowiem już w czerwcu kraj musi spłacić wcześniejsze kredyty.

W połączeniu z wciąż bardzo trudną sytuacją gospodarczą państwa i spodziewanym konfliktem z wierzycielami można przypuszczać, że ryzyko opuszczenia przez Grecję strefy euro znowu będzie przedmiotem dyskusji na rynkach finansowych. Natomiast sytuacja w Atenach w ciągu najbliższych kilku dni może ponownie wrócić na pierwsze strony światowej prasy.

Athex Composite Share Price Index – interwał MN1:





Na powyższym wykresie można zauważyć, że utworzyła się na nim długoterminowa formacja podwójnego szczytu. Dla przypomnienia: Formację podwójnego szczytu charakteryzuje kształt litery „M”. Jak sama nazwa wskazuje tworzy ją układ dwóch szczytów, gdzie oddzielające je minimum jest jednocześnie punktem wybicia z formacji.

W 2011 roku ateński indeks wybił się ze wspomnianej formacji pogłębiając jednocześnie dołki z roku: 2003, 2009 i 2010. (1400 -1450 pkt.) W roku 2012 indeks ten osiągnął nowy dołek po czym rozpoczęła się dynamiczna korekta wzrostowa, która to doprowadziła do przetestowania tym razem już oporu na poziomie 1400 pkt. Od kwietnia 2014 roku indeks ten powrócił do spadków.

Gdyby formacja podwójnego szczytu miałaby się wypełnić, grecki indeks musiałby spaść do poziomu 350 pkt. co oznaczałoby spadek o 40% od obecnych notowań!

autor: Dawid Kluska

Na koniec przypomnienie, iż wszelkie artykuły na blogu włącznie z powyższym są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715).

piątek, 29 kwietnia 2016

Brexit oraz możliwe wybory w Hiszpanii najważniejszymi czynnikami ryzyka w najbliższych miesiącach


art. dla investio.pl

Czy przedłuży się pat polityczny w Hiszpanii?

Chociaż od ostatnich wyborów parlamentarnych w Hiszpanii minęło już niemal 5 miesięcy, to wciąż nie wybrano nowego rządu. Żadna z partii politycznych nie odniosła w grudniowych wyborach wyraźnego zwycięstwa, a przez to nie była w stanie utworzyć rządu większościowego. Dotychczas rządząca Partia Ludowa utraciła większość i w obecnej sytuacji nie widać możliwości uformowania się koalicji z żadnej strony sceny politycznej. Próby powołania rządu mniejszościowego przez socjalistów również zakończyły się niepowodzeniem.

Negocjacje trwają

Hiszpański kryzys polityczny również zaczyna przekładać się na gospodarkę tego kraju i na jego zobowiązania wobec władz unijnych. Komisja Europejska wysłała już w marcu ostrzeżenie w sprawie zmniejszenia deficytu budżetowego, którego nie udało się osiągnąć do tej pory.

Negocjacje polityczne między głównymi partiami będą prowadzone najpóźniej do 2 maja. Jeśli do tego czasu nie powstanie nowy rząd, król rozwiąże Kortezy i 54 dni później, w niedzielę 26 czerwca, w pół roku po ostatnim głosowaniu, odbędą się nowe wybory. Sondaże jednak pokazują, że mogą one nie zakończyć patowej sytuacji na hiszpańskiej scenie politycznej, ponieważ głosy obywateli rozkładają się bowiem podobnie jak w ostatnich wyborach.

Nie tylko referendum w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej zaplanowane na 23 czerwca, ale i ewentualne nowe wybory w Hiszpanii, mogą być głównymi czynnikami ryzyka w najbliższych tygodniach.



Notowania hiszpańskiego indeksu pozostają od blisko roku w kanale spadkowym. Po osiągnięciu w lutym dna na poziomie 7780 pkt. mamy obecnie do czynienia z korektą wzrostową. Popytowi nie udało się jednak pokonać pierwszej strefy oporu na poziomie 9225 pkt. W przypadku powrotu tego indeksu do spadków celem powinno być wsparcie w pobliżu 7400 pkt. natomiast w przypadku kontynuacji korekty wzrostowej pierwszym lokalnym oporem będzie górne ograniczenie wspomnianego kanału spadkowego wypadające w okolicy 9000 – 9050 pkt.


Na koniec przypomnienie, iż wszelkie artykuły na blogu włącznie z powyższym są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715).


autor: Dawid Kluska